O raporcie American Enterprise Institute „Fault Lines in the Horn of Africa. The Gulf States, Turkey, and Israel Battle for Red Sea Influence”
W nawiązaniu do mojej analizy na temat amerykańskiej polityki wobec Sudanu, uważam, że warto przyjrzeć się raportowi przygotowanemu niedawno przez znany i wpływowy think tank, American Enterprise Institute (AEI), który był w latach 70-tych i 80-tych ośrodkiem intelektualnym neokonserwatystów. AEI dostarczało intelektualnego zaplecza dla administracji Ronalda Reagana, a na początku XXI wieku odegrało fundamentalną rolę w kształtowaniu jastrzębiej polityki zagranicznej administracji George'a W. Busha (m.in. doktryny wojny z terroryzmem i interwencji w Iraku). Przytaczam tutaj głównie tezy raportu dotyczące Sudanu, ale I zawarte w nim szersze propozycje zalecanych działań USA w całym regionie Rogu Afryki.

Raport pod tytułem „Fault Lines in the Horn of Africa. The Gulf States, Turkey, and Israel Battle for Red Sea Influence” został opracowany w ramach projektu „Critical Threats Project” (CTP).
Jak klasyczna analiza geopolityczna, raport przedstawia linie podziału, sprzeczne interesy, osie sojuszu albo konfliktu pomiędzy regionalnym średnimi potęgami sięgającymi do Rogu Afryki by zabezpieczyć swoje interesy ekonomiczne i realizować projekcję siły wobec konkurentów.
Cennym atutem raportu jest szczegółowa, udokumentowana i graficzna prezentacja obecnych aktywów w Afryce należących do poszczególnych graczy wymienionych w tytule, a także wyjaśnienie ich celów i zamierzeń.
Co ciekawe, autorzy zauważają, że Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się najbardziej wpływową średnią potęgą w omawianym regionie. Emiraty są zaangażowane w sześciu kluczowych sektorach: rolnictwo, energetyka, infrastruktura, górnictwo, rozwój portów oraz bezpieczeństwo we wszystkich 12 krajach Afryki Wschodniej oraz w Somalilandzie. Ich inwestycje w Afryce Wschodniej wynoszą łącznie prawie 50 miliardów dolarów, co oznacza, że na przypada na nie 60 procent inwestycji krajów Zatoki Perskiej we wspomnianym regionie. Arabia Saudyjska, Turcja i Katar łącznie zainwestowały mniej niż ZEA i działają w mniejszej liczbie sektorów. W samym Sudanie Zjednoczone Emiraty Arabskie podjęły zobowiązania inwestycyjne wartości prawie 22 miliardy dolarów w różnych sektorach (z czego 10 miliardów w rolnictwie), co stanowi około połowy ich inwestycji w Afryce Wschodniej.
Dzieląc zadania w dostosowaniu do złożonych realiów, autorzy raportu proponują posunięcia, które pozwolą Stanom Zjednoczonym na odegranie roli uprzywilejowanego mediatora zdolnego do oddziaływania niemal na wszystkie zaangażowane strony. Według nich, tylko aktywne (hands-on) podejście administracji do wielowarstwowych kryzysów w regionie i wywarcie presji na wszystkich aktorów może zapobiec sytuacjom niosącym zagrożenie dla interesów i bezpieczeństwa USA oraz doprowadzić do deeskalacji i uniknięcia pełnej wojny zastępczej.
Takie podejście powinno również zmierzać do wypracowania rozwiązań łączących interesy wszystkich stron, tak aby uwzględnić problemy wszystkich zainteresowanych i stworzyć bardziej trwałą, pokojową i korzystną dla wszystkich stron strukturę regionalną.
„Stany Zjednoczone nie mogą pozostawać bierne, gdy między sojusznikami USA toczy się regionalna wojna zastępcza [tłumaczenie autora, s. 1]” – piszą we wstępie.
A linie podziału według nich są następujące: „Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) są kluczowym sojusznikiem ambitnej Etiopii, głównym sponsorem paramilitarnych Sił Szybkiego Reagowania (RSF) w Sudanie oraz wiodącym partnerem lokalnych władz somalijskich dążących do większej autonomii. Izrael poszedł w ich ślady w Etiopii i Somalii. Egipt, Katar, Arabia Saudyjska i Turcja nawiązały współpracę z Sudańskimi Siłami Zbrojnymi (SAF) oraz ich uznanym na arenie międzynarodowej rządem, a także z Federalnym Rządem Somalii (FGS). Egipt i Arabia Saudyjska zacieśniły dodatkowo więzi z Dżibuti oraz z największym rywalem Etiopii, Erytreą, aby odpowiednio powstrzymać Etiopię oraz duet ZEA–Izrael w całym regionie [tłumaczenie autora, s. 1]”.
Propozycje działań dla administracji to:
- Intensyfikacja kontaktów dyplomatycznych na wysokim szczeblu ze wszystkimi podmiotami, a zwłaszcza ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi oraz nakłanianie ich do zaprzestania działań szkodliwych dla stabilności regionu.
- Uznanie RSF w Sudanie za zagraniczną organizację terrorystyczną lub organizację terrorystyczną o specjalnym statusie na skalę globalną, co umożliwiłoby amerykańskim urzędnikom nakładanie sankcji na konkretne podmioty z krajów trzecich, nie obejmując przy tym zbyt szeroko partnerów Stanów Zjednoczonych.
- Z drugiej strony, USA powinny zadbać o to, by obawy Zjednoczonych Emiratów Arabskich dotyczące Sudanu – a mianowicie rozprzestrzenianie się islamizmu oraz bezpieczeństwo inwestycji gospodarczych ZEA – zostały uwzględnione w ramach rozmów pokojowych w Sudanie.
- Wynegocjowanie długoterminowego porozumienia w sprawie Wielkiej Etiopskiej Tamy Odrodzenia (GERD), które uwzględniałoby kluczowe obawy Egiptu, a jednocześnie maksymalnie wykorzystywało potencjał GERD jako przełomowego źródła energii dla Etiopii i całego regionu.
- Negocjacje mające na celu pomoc Etiopii w zapewnieniu jej pokojowego i preferencyjnego dostępu do morza, co będzie kluczowym wyzwaniem regionalnym w nadchodzącej dekadzie.
- Włączenie Rogu Afryki do działań na rzecz rozszerzenia Porozumień Abrahamowych. Arabia Saudyjska pozostanie głównym celem, biorąc pod uwagę jej kluczową rolę w sprawach Bliskiego Wschodu, ale zaangażowanie afrykańskich sojuszników Rijadu, takich jak Dżibuti, wspierany przez Siły Zbrojne Sudanu (SAF) rząd sudański oraz Somalia, znacznie przyczyni się do zniwelowania regionalnych podziałów w regionie Morza Czerwonego.
- Stany Zjednoczone powinny nawiązać współpracę z innymi potencjalnymi mediatorami w regionie (Turcja, Katar), aby wzmocnić swoje działania.
- Administracja prezydenta Trumpa powinna mianować zatwierdzonego przez Senat specjalnego wysłannika do Rogu Afryki, który wspierałby wszystkie te działania.
- Wykorzystanie większej liczby dwustronnych i wielostronnych programów finansowania oraz narzędzi umarzania długów w regionie, w tym tych z udziałem średnich mocarstw, może odpolitycznić bardzo potrzebne inwestycje zagraniczne (dotychczasowe transakcyjne partnerstwa z udziałem samych tylko średnich mocarstw doprowadziły do upolitycznienia rozwoju regionalnego).
W odczuciu czytającego autorzy kładą spory nacisk na działania dyplomatyczne w stosunku do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W podsumowaniu zalecają „zwiększenie presji dyplomatycznej na wszystkie podmioty, a w szczególności na Zjednoczone Emiraty Arabskie, aby zaprzestały działań szkodliwych dla stabilności regionu oraz nałożyły sankcje na regionalne sieci handlu bronią [tłumaczenie autora, s. 74]”.
Jednocześnie uważają, że w ramach rozmów pokojowych, przedstawiciele władz USA powinni pomóc w rozstrzygnięciu obaw Zjednoczonych Emiratów Arabskich dotyczących Sudanu – takich jak kwestie inwestycji tego kraju oraz powiązań Sił Zbrojnych Sudanu (SAF) z islamistami. Mogą też podjąć próbę wynegocjowania korzystnego dla obu stron porozumienia między Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Siłami Zbrojnymi Sudanu (SAF), które zwiększyłoby ich gotowość do współpracy. Taka umowa mogłaby obejmować zapewnienia SAF o poszanowaniu istniejących inwestycji Zjednoczonych Emiratów Arabskich, obietnice ZEA dotyczące ograniczenia wsparcia dla Sił Reakcji Szybkiej (RSF) oraz dalsze inwestycje ZEA mające na celu pomoc przyszłemu rządowi sudańskiemu w odbudowie kraju.
Niektóre działania ze strony Zjednoczonych Emiratów Arabskich wskazują, że albo kraj ten postanowił złagodzić napięcia, albo został do tego zmuszony presją ze strony państw regionu.
RSF prawdopodobnie wykazałaby większe zainteresowanie rozmowami o zawieszeniu broni, gdyby musiała zmierzyć się z wzmocnionymi siłami SAF (co właśnie się dzieje) przy zmniejszonym wsparciu ze strony Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Jako czynnik sprzyjający deeskalacji autorzy zauważają, że Egipt i Turcja nie mogą sobie pozwolić na zerwanie stosunków ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, biorąc pod uwagę ich zależność od funduszy z tego kraju, i starają się utrzymać relacje oparte na współpracy.
Interesujące są uwagi w raporcie na temat stanowiska Izraela wobec Sudanu po wybuchu wojny domowej w tym kraju. Izraelscy urzędnicy spotykali się z obydwoma przywódcami w Sudanie wielokrotnie po przystąpieniu Sudanu do Porozumień Abrahamowych. Różne kanały komunikacji z dwoma sudańskimi przywódcami spowodowały jednak podziały w Izraelu w kwestii wojny domowej. Dyplomaci nawiązali pozytywne stosunki z generałem Al-Burhanem i postrzegają współpracę z nim jako najłatwiejszy sposób na przyspieszenie procesu normalizacji stosunków. Oficerowie Mossadu mają jednak bliższe relacje z przywódcą RSF Hemedtim. Te rozbieżne opinie skłoniły Izrael do zaproponowania mediacji na wczesnym etapie wojny.
Raport zawiera szczegółowy i doskonale udokumentowany obraz interesów i wektorów działań zewnętrznych graczy w regionie. Proponuje rozwiązania zmierzające do ich zbalansowania i deeskalacji konfliktów. Zakłada, że czołowym mediatorem zarządzającym konfliktami powinny być Stany Zjednoczone. Niewiele miejsca poświęca wewnętrznym uwarunkowaniom politycznym krajów regionu. Być może seria kolejnych oczekiwanych raportów „Critical Threats Project” (CTP) przyniesie bardziej dogłębne analizy wewnętrznych napięć i czynników ryzyka eskalacji. Raporty te będą dotyczyły północnej Etiopii i Erytrei, Somalii, Sudanu oraz napięć regionalnych między Egiptem a Etiopią.
Źródło raportu i zdjęcia: https://www.aei.org/wp-content/uploads/2026/02/Fault-Lines-in-the-Horn-of-Africa.pdf?x68881&x97961